<H3>SLOW FOOD Polska:</H3>
  Będzie się działo
 
SLOW FEST SOPOT
dodano: 2015-06-24
W dniach 27 i 28 czerwca 2014 na sopockim Molo między godziną 11.00 a 19.00 odbędzie się trzecia edycja cyklicznego kulinarnego wydarzenia z udziałem znakomitych kucharzy z wielu zakątków Polski: "Slow Fest Sopot” zwany do tego roku “Sopot od kuchni”.
    więcej >>
 
  Slowfoodowe przepisy
 
Gęś domowa
dodano: 2012-11-23
Wojciech Modest Amaro – Atelier Amaro, Warszawa
    więcej >>
 
 
 
  Wiadomości
 
Fast Food Polska i król hamburger
dodano: 2010-03-12
Na jedzenie poza domem wydajemy niewiele. Rzadko w restauracji, zwykle w barze szybkiej obsługi. Jeśli Polacy decydują się na jedzenie poza domem, najczęściej korzystają z pizzerii lub sieci fast foodów – wynika z sondażu GfK Polonia dla "Rz".

57 proc. badanych deklaruje, że wcale nie jada posiłków poza domem. Wśród 43 proc. dorosłych Polaków, którzy jednak gustują w jedzeniu na mieście, rzadko występują ci, dla których jest to codzienne przyzwyczajenie. Jest takich zaledwie 2 proc. A co dziesiąty Polak je poza domem raz w miesiącu.

– Mogę tylko wyrazić żal, że Polacy wciąż tak niechętnie ruszają się z domu – komentuje profesor Janusz Czapiński, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego. I zwraca uwagę, że wyniki zmieniają się nieco w zależności od wieku badanych.

Single to najlepsi klienci

Aż 85 proc. ankietowanych powyżej 66. roku życia nigdy nie jada poza domem. W grupie 20 – 29 lat to zaledwie 28 proc.

– Najlepszymi klientami restauracji są single w wieku powyżej 26 lat – potwierdza w rozmowie z "Rz" Michał Czekaniak z kaliskiej restauracji Texas. – Im bardziej opłaca się jeść w restauracji, niż gotować w domu.

Jego zdaniem za dziesięć lat i do Polski przyjdzie zwyczaj rodzinnych obiadów w restauracji. – Kobiety coraz częściej poświęcają się karierze zawodowej, więc wiele z nich po prostu przestanie gotować – przewiduje.

Co najczęściej zjadamy poza domem? 38 proc. – obiad, 37 proc. przekąski, np. hamburgera czy zapiekankę.

– Żyjemy coraz szybciej, więc niestety nie ma zbyt wiele czasu, by w ciągu dnia delektować się jedzeniem – martwi się znany kucharz Robert Makłowicz. – Nie jest to ani zdrowe, ani smaczne, ale cóż takie czasy.

Cel – najeść się tanio

Najczęściej odwiedzamy pizzerie (44 proc.), dopiero potem restauracje (36 proc.). Sieci fast foodów oraz bary szybkiej obsługi serwujące jedzenie na wynos to wybór w sumie aż 58 proc. Polaków (34 + 24).

– Bardzo często zdarza mi się jeść na mieście. Najczęściej są to jednak fast foody, np. kebab – opowiada "Rz" Michał Markowski, student z Warszawy. – Kluczowe jest to, że w fast foodzie można zjeść w miarę tanio i się najeść. Kiedyś częściej jadłem np. w barach mlecznych, ale teraz jest ich tak mało.

Potwierdzają to właściciele takich punktów.

– Mamy dużo klientów, więc nie mogę długo rozmawiać – informuje nas kierowniczka jednego z barów Mak Kwak w Szczecinie. Co wybierają bywalcy Mak Kwaków? – Typowe szybkie jedzenie. Hamburgery, kebaby, bułki z frytkami. W ofercie są też sałatki ze świeżych warzyw – wymienia.

Z nawykami bywalców Mak Kwaków czy sieci McDonald's kontrastują przyzwyczajenia wielkomiejskich yuppies.

– Codziennie jem lunch ze znajomymi z pracy. Wybieramy różne punkty, czasem pizzerie, innym razem restauracyjki – opowiada Andrzej Dominiak, menedżer pracujący w centrum Warszawy.– Raczej nie korzystam z sieci fast foodów. To jedzenie jest zbyt niezdrowe.

Inaczej niż w Grecji

– W krajach śródziemnomorskich powszechna jest kultura wychodzenia do restauracji wieczorem, już po pracy. Wtedy nie je się w pośpiechu, można się takim posiłkiem rozkoszować – opowiada prof. Czapiński. Na ulicach miast Grecji, Włoch czy Hiszpanii rodzinne biesiady to powszechnie akceptowany sposób jedzenia poza domem.

Z sondażu GfK dla "Rzeczpospolitej" wynika, że w Polsce tylko 10 proc. badanych deklaruje, że jada kolację na mieście. Dlaczego? Zdaniem Czapińskiego powodem są jednak pieniądze, a nie wrodzone ponuractwo rodaków.

Tę opinię potwierdzają dane. Polacy niewiele wydają na jedzenie poza domem. 49 proc. badanych twierdzi, że jest to mniej niż 50 zł w miesiącu, 34 proc. – od 50 do 100 zł, a 12 proc. – od 100 do 500 zł. Trudno wyobrazić sobie, by za takie kwoty regularnie ucztować przez cały miesiąc.

Jeśli już Polacy decydują się na wyjście do restauracji lub pizzerii, najczęściej robią to w weekendy (36 proc.). Najchętniej z gronem znajomych lub przyjaciół (32 proc.), rzadziej samemu (25 proc.) lub z całą rodziną (23 proc.).

Monika Kępa, menedżerka restauracji Kresowianka w Bydgoszczy, opowiada: – Najwięcej osób przychodzi w weekendy. Często jest to grupa stałych gości. Widujemy ich nawet od kilku lat.

Podobnie jest w kaliskiej restauracji Texas: – W weekendy grupy znajomych decydują się na wypady do restauracji. Siedzą długo, rozmawiają – mówi Czekaniak. Być może jednym z tematów są nietypowe nazwy potraw (jak choćby Miłosne Wyznanie Indianki).

Chociaż aż 69 proc. badanych deklaruje, że w ciągu minionego roku ich wydatki na jedzenie poza domem się nie zmniejszyły, restauratorzy skarżą się na kryzys. – Wiele restauracji, nawet tych w centrum miasta, zakończyło rok pod kreską – mówi "Rz" Paweł Głodek, menedżer warszawskiej restauracji Oliwka. – W lutym jest trochę lepiej. Mamy nadzieję, że wiosną przybędzie gości.

Anieszka Niewińska, Jarosław Stróżyk "Rzeczypospolita"

    << powrót
 
  Dołącz do nas
 
 
 
 
 
 
  Sonda
 
 
 
|  e-biuletyn  |  |  mapa strony  |  kontakt  |